czwartek, 20 kwietnia 2017
poniedziałek, 10 kwietnia 2017
My w przestrzeni publicznej.
W spotkaniu udział wzięli dr Marcin Zgliński i Mariusz Gierus. Wprowadzenie do dyskusji i moderacja: Janusz Korzeń.
poniedziałek, 3 kwietnia 2017
My w przestrzeni publicznej. Zapraszamy!
Zapraszamy na spotkanie dziewiąte w ramach cyklu Konwersatorium Karkonoskie.
7 kwietnia (piątek) – godzina 18.00
BWA Jelenia Góra, ul. Długa 1
W spotkaniu udział wezmą: dr Marcin Zgliński i Mariusz Gierus.
Wprowadzenie do dyskusji i moderacja: Janusz Korzeń.
dr Marcin Zgliński - kierownik Zakładu Badań Podstawowych Historii Sztuki w Instytucie Sztuki PAN. Adiunkt na Wydziale Zarządzania Kulturą Wizualną ASP w Warszawie.
Mariusz Gierus – prawnik, prezes zarządu Karkonoskiego Stowarzyszenia Edukacyjnego, sekretarz Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Pamięci Ofiar Męczeństwa i Ludobójstwa Kresowian.
Jenusz Korzeń - architekt urbanista, prezes Towarzystwa Karkonoskiego, redaktor naczelny Czasopisma Sudetów Zachodnich Karkonosze.
Projekt realizowany ze środków finansowych Miasta Jelenia Góra, pod patronatem czasopisma Karkonosze.
7 kwietnia (piątek) – godzina 18.00
BWA Jelenia Góra, ul. Długa 1
W spotkaniu udział wezmą: dr Marcin Zgliński i Mariusz Gierus.
Wprowadzenie do dyskusji i moderacja: Janusz Korzeń.
dr Marcin Zgliński - kierownik Zakładu Badań Podstawowych Historii Sztuki w Instytucie Sztuki PAN. Adiunkt na Wydziale Zarządzania Kulturą Wizualną ASP w Warszawie.
Mariusz Gierus – prawnik, prezes zarządu Karkonoskiego Stowarzyszenia Edukacyjnego, sekretarz Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Pamięci Ofiar Męczeństwa i Ludobójstwa Kresowian.
Jenusz Korzeń - architekt urbanista, prezes Towarzystwa Karkonoskiego, redaktor naczelny Czasopisma Sudetów Zachodnich Karkonosze.
Projekt realizowany ze środków finansowych Miasta Jelenia Góra, pod patronatem czasopisma Karkonosze.
czwartek, 3 grudnia 2015
Kotlina Jeleniogórska – migracje ludzi oraz idei.
Spotkanie z udziałem Jacka Jaśko, Macieja Muskata i Szymona Surmacza. Wprowadzenie do dyskusji i moderacja: Janusz Korzeń.
„Tubylcy” i „przybysze”. Dwie połówki banknotu.
Szymon Surmacz
Maciej Muskat
Relacja z dyskusji
Głos z sali
W dyskusji udział wzięli też m.in. Małgorzata Krzysztoń, Piotr Słowiński i Kazimierz Piotrowski.
„Tubylcy” i „przybysze”. Dwie połówki banknotu.
Szymon Surmacz
Pogórze Izerskie i Kotlina Jeleniogórska nie wydają się być
typowymi miejscami migracji, jeśli zestawimy je z tymi
najważniejszymi do których wyjeżdżają współcześnie Polacy.
Nie ma tu szybkiej i dobrze płatnej pracy, a tego najczęściej
poszukują rodacy kierując się po bilet lotniczy w kierunku wysp
brytyjskich, czy do busa jadącego do Niemiec. Jednak
południowo-zachodnia część Dolnego Śląska jest cały czas
miejscem migracji nowych ludzi. Sam do nich należę i większość
osób z którymi mam tu stały kontakt, jest również imigrantami.
Co nas łączy i co odróżnia od imigrantów zarobkowych,
poszukujących dobrze płatnej pracy „na zachodzie”?
Myślę że opowiadając o sobie, odpowiem w imieniu wielu moich
przyjaciół zamieszkujących ziemie między Zgorzelcem a Jelenią
Górą. Posłużę się w tym celu cytatem, który doskonale tłumaczy
tę „nieracjonalną” decyzję o przenosinach w bliżej
nieokreśloną „dzicz”. Dlaczego decyzję „nieracjonalną”?
Bo rzekomo racjonalne decyzje są fundamentem klasycznej ekonomii,
która nakazuje ludziom policzyć co im się bardziej opłaca. Jakbym
chciał myśleć tymi kategoriami to dziś mieszkałbym z rodziną w
Edynburgu albo Londynie, ewentualnie pozostał w Łodzi lub
Warszawie. Wylądowałem w Izerach z tego samego powodu, dla którego
Grzegorz Żak napisał „Izerbejdżan i inne kraje pagórzaste”:
„bo uważam, że Izery warte są wysławiania pod niebiosa. To
takie irracjonalne, emocjonalne, namiętne i bezpowrotne z mojej
strony. Jak miłość. No zapadłem nieuleczalnie”.
To prawda – na tę chorobę można zapaść nieuleczalnie i
potwierdza to co roku co najmniej kilka osób, które postanawiają
osiedlić się w Izerbejdżanie powodowane bliżej nie określonymi,
ale rzadko „racjonalnymi” pobudkami. Czego poszukują? Myślę że
w pierwszej kolejności jest to chęć życia na własnych zasadach,
odrzucenie plastikowej fasady współczesnych „drobnomieszczańskich”
wartości, poszukiwanie „siebie” i sensu życia wykraczającego
poza pracę służącą nabywaniu kolejnych gadżetów określających
status społeczny w skomercjalizowanym społeczeństwie.
„W Izerach nigdy się nie zgubisz,
tu możesz odnaleźć siebie (…) Różni nas
wiele, łączy jedno – tu żyjemy i tworzymy. Każdy tworzy to, co
mu w duszy gra – zawsze jest to unikatowe i niepowtarzalne”
– tak piszą o sobie
członkowie Stowarzyszenia Unia Izerska i to prawdopodobnie sedno
motywacji większości izerbejdżańskich imigrantów. Na możliwość
„życia po swojemu” i samorealizacji poprzez tworzenie, nakłada
się jeszcze jedna bardzo ważna cecha, wyróżniająca naszą
społeczność. Nie jesteśmy samotnymi wyspami, ale tworzymy
niezwykły, wielobarwny archipelag talentów, wartości, narodowości,
kultur, tradycji, osobowości. Współpraca i chęć dzielenia się
swoimi umiejętnościami i wiedzą prowadzi nas do zorganizowanych
form współdziałania, które jeszcze może nie są bardzo
efektowne, ale powoli dojrzewają, przechodząc na wyższy poziom
samoorganizacji. Unia Izerska, Kooperatywa Izerska, Ekomuzeum Izerska
Wieś oraz inne przenikające się inicjatywy prowadzą do
zwiększania autonomii i osobistej wolności poprzez samorzutną chęć
współpracy z osobami mającymi podobne wartości.
Z mojego punktu widzenia, są
to przejawy samodzielnego i spontanicznego odkrywania zasad, znanych
od setek lat, których najciekawszym przejawem na ziemiach polskich
był ruch kooperatystów na początku zeszłego stulecia. Izery
przyciągają nie tylko półdziką przyrodą, bo tej w Polsce nie
brakuje, ale przede wszystkim wulkanem idei i solidną siecią więzów
społecznych, która jest wyjątkowa na skalę Polski, a może i
Europy. Może mieszkańcom regionu ciężko to dostrzec i docenić,
ale ja nie mam wątpliwości, że największa „magia” tego terenu
przejawia się w umiejętności współpracy, dobrych relacjach,
otwartości i spontaniczności mieszkańców – głównie
napływowych.
Inna sprawa że tę
„napływowość” ciężko zdefiniować. Niewielu jest mieszkańców
zakorzenionych tutaj w trzecim pokoleniu. Migracje nie zaczęły się
po 1989 r. Właściwie cały XX wiek w Karkonosze i na Pogórze
Izerskie napływali pracownicy fabryczek rozrzuconych po wszystkich
okolicznych miejscowościach. Jedyne co w międzyczasie się zmieniło
to motywacja przybyszów. W okresie PRL przybywali by poprawić swój
status społeczny i majątkowy, bo tu była praca, dziś przyjeżdżają
żeby uciec od wielkomiejskiego zgiełku, komercji, bezduszności i
sztuczności relacji międzyludzkich.
Przybysze nie są tu tylko „dla siebie”. Nawet jeśli przez
długi czas był wyraźny podział na „my” i „oni”, „nowi”
i „starzy”, „swoi” i „zulusi”, to te podziały zacierają
się dzięki pracy z dziećmi, organizacji imprez kulturalnych i
tworzeniu organizacji pozarządowych. „Mój” Wolimierz jest
bardzo ciekawym przykładem postępującej integracji i
współdziałania na rzecz rozwoju wsi. Pisałem o tym dwa lata temu
w piśmie „Zielone Wiadomości”
http://zielonewiadomosci.pl/tematy/kultura/stacja-wolimierz/
. Być może trochę idealizuję, ale myślę, że wielu „nowych”
łączy nie tylko chęć ucieczki od miejskiej cywilizacji, ale także
chęć zmieniania świata na lepsze. Większość z nas doskonale
rozumie, że dla zachowania jakości spokojnego i dobrego życia
potrzebne są dobre relacje z sąsiadami. Nie osiągnie się ich
przez „krucjatę kulturową”, ale poprzez umiejętność
słuchania i pokorę wobec tego co możemy odkryć w nieznanym
wcześniej kraju.
Imigrantów na Pogórzu Izerskim jest sporo, ale cały czas za
mało. Nie nadążamy z wypełnianiem szybko rosnącej dziury
społecznej, głównie młodzieży, wyjeżdżającej masowo za
chlebem. Wielu z nich nie chce szukać inspiracji, chce się wyrwać
z marazmu lub biedy, poznać inny nowy świat. Być może część z
nich wróci, jeśli zobaczy, że jest sens wracać, że dobre,
kreatywne, bogate kulturowo życie jest możliwe także tutaj. Jednak
by tak się stało, spontaniczna współpraca izerskich imigrantów
nie wystarczy. Potrzebna jest dobra wola i aktywne działanie
samorządów na rzecz tworzenia atrakcyjnego miejsca zarówno dla
mieszkańców napływowych, jak i dla „tubylców” –
powstrzymując ich przed ucieczką.
Dlatego dobrą ideą i wizją rozwoju Pogórza Izerskiego i
Kotliny Jeleniogórskiej wydaje mi się działanie na rzecz
zachowania kulturowej i przyrodniczej różnorodności, połączone z
rozwojem nowoczesnej, zrównoważonej gospodarki opartej na wiedzy i
technologiach. Nie będzie to łatwe, ale pierwsze kroki udało się
już wykonać. W strategii rozwoju Gminy Leśna, udało mi się
zapisać koncepcję „importu” kapitału ludzkiego – czyli
tworzenia zachęt dla osadzania się nowych przybyszów, mogących
dać impuls dla uwolnienia umiejętności i kreatywności mieszkańców
„Izerbejdżanu”. Tak jak przed stu laty tworzono we wsiach
warunki pracy dla nauczycielek-siłaczek, tak dzisiaj potrzebujemy
wypełnić pofabryczne nieużytki Dolwisu w Leśnej, Fatmy w
Pobiednej, zakładów lniarskich w Mysłakowicach, Kowarach i
dziesiątek innych – pomysłami i eksperymentami twórców
FabLabów, hackerspejsów, Osad Twórców, kooperatyw, spółdzielni
socjalnych, stowarzyszeń i fundacji, które duszą się w
wielkomiejskich środowiskach, a z chęcią włączą się we
współtworzenie nowych przestrzeni gdziekolwiek tam, gdzie będzie
przyjazne otoczenie i dostęp do prądu i internetu.
Tu paradoksalnie posłużę się zastosowaniem prawa wyśmianej
wcześniej klasycznej ekonomii. Mamy tu doskonały, choć nie
materialistyczny przykład podaży i popytu. Z jednej strony,
dziesiątki zaniedbanych miejsc, „bezużytecznych” dla lokalnych
władz i kosztownych w utrzymaniu, z drugiej ludzi, poszukujących
„romantycznego” miejsca dla uwolnienia swojej kreatywności i
umiejętności. Puste i zaniedbane pofabryczne przestrzenie, mogą
być dla wielu młodych ludzi, zmęczonych miejskim zgiełkiem i
wyalienowaniem, doskonałym miejscem dla realizacji swoich marzeń o
życiu gromadnym, w aktywnej społeczności, umożliwiającej
realizację i rozwój osobistego talentu.
Jeśli uda nam się to mądrze połączyć, to zamieszkała przez
nas część Dolnego Śląska może jeszcze odzyskać swoją
świetność, która opierała się na wysokiej jakości życia i
mądrym gospodarowaniu tym co mamy pod ręką, a nie tym, co mogą
przynieść nam „inwestorzy” gotowi do inwestycji tylko wtedy
kiedy uzyskają z niej wystarczająco dużo zwrotu. Moja propozycja
to kształtowanie lokalnej gospodarki w oparciu o równowagę między
trzema formami kapitału: ludzkiego, społecznego i materialnego /
finansowego. Postawienie tylko na trzecią formę – kapitał
finansowy, pozyskiwanie „inwestycji” i ignorowanie rozwoju wiedzy
i relacji społecznych doprowadzi do degradacji tkanki społecznej i
w konsekwencji do długiej zapaści naszego regionu. Rozwiązanie
które jest realną, namacalną alternatywą jest jak dwie połówki
banknotu. Jedną maja lokalni mieszkańcy i samorząd, drugą
„przybysze”. Dopiero kiedy złoży się je razem i sklei więzami
zaufania i współpracy, obie strony skorzystają.
Maciej Muskat
Region Kotliny i Izerów ma swój specyficzny charakter, który różni go od innych miejsc w Polsce. Gdybym miał zdefiniować w jednym słowie jego zaletę, powiedziałbym - różnorodność. Ekologiczna, kulturowa, etniczna itd.
Z racji swej historii i geografii stał się ów region miejscem, gdzie większość ludzi jest w jakimś stopniu imigrantami i gdzie stosunkowo częściej niż gdzie indziej w Polsce można znaleźć ludzi otwartych na "inność". Obszary na styku państw, miejsc i kultur zazwyczaj są bardziej płodne - kulturowo, gospodarczo czy politycznie. Dzięki temu nasz region ma potencjał udowodniania, że migracja - ludzi i idei - jest czymś pozytywnym, nie czymś, czego należy się bać.
Pomimo tych zalet miejsca wielu ludzi decyduje się opuścić region. Wyzwaniem dla regionu jest więc znalezienie autentycznej odpowiedzi na pytanie - "w jaki sposób przyciągnąć tych, zwłaszcza młodych, którzy wyjechali, albo za granicę albo do innych miejsc w Polsce?" Czekam na moment, gdy zarówno lokalna społeczność jak i włodarze dostrzegą to, że dzięki niewielkim nakładom na infrastr,ukturę i komunikacji wykraczającej poza standardy PRu można przyciągnąć wielu z tych, którzy wyjechali.
Uważam, że jeśli jakiś nowy model rozwoju, oparty o różnorodność przyrody i ludzi, może gdzies w Polsce powstać, to właśnie tutaj.
Z racji swej historii i geografii stał się ów region miejscem, gdzie większość ludzi jest w jakimś stopniu imigrantami i gdzie stosunkowo częściej niż gdzie indziej w Polsce można znaleźć ludzi otwartych na "inność". Obszary na styku państw, miejsc i kultur zazwyczaj są bardziej płodne - kulturowo, gospodarczo czy politycznie. Dzięki temu nasz region ma potencjał udowodniania, że migracja - ludzi i idei - jest czymś pozytywnym, nie czymś, czego należy się bać.
Pomimo tych zalet miejsca wielu ludzi decyduje się opuścić region. Wyzwaniem dla regionu jest więc znalezienie autentycznej odpowiedzi na pytanie - "w jaki sposób przyciągnąć tych, zwłaszcza młodych, którzy wyjechali, albo za granicę albo do innych miejsc w Polsce?" Czekam na moment, gdy zarówno lokalna społeczność jak i włodarze dostrzegą to, że dzięki niewielkim nakładom na infrastr,ukturę i komunikacji wykraczającej poza standardy PRu można przyciągnąć wielu z tych, którzy wyjechali.
Uważam, że jeśli jakiś nowy model rozwoju, oparty o różnorodność przyrody i ludzi, może gdzies w Polsce powstać, to właśnie tutaj.
Relacja z dyskusji
Głos z sali
Jelenia Góra nie została zniszczona podczas wojny. Świadomość ludzi, którzy tutaj przyjeżdżali była różna. Zdarzały się niesamowite historie, na przykład na palono w piecach średniowiecznymi pergaminami.
Jacek Jaśko
Od wojny minęły już dziesięciolecia, dlaczego wciąż ludzie palą belkami ze swoich stodół?
Głos z sali
Po wojnie nie było wielkiego sentymentu do tego, co tu zastano. Ludzie, którzy tutaj trafiali na ogół sami zostali wypędzani i czuli się tutaj obco. Silne było poczucie tymczasowości i braku zakorzenienia.
Jacek Jaśko
Współcześnie ludzie nie obrażają się na rzeczywistość. My z racji generacji jesteśmy homo sovieticus.
Kazimierz Piotrowski
Mimo wszystko jestem optymistą. Młode pokolenie wcale nie jest takie złe. Zagrożeniem są tzw. „asertywni decydenci” we władzach, czyli ludzie, którzy się pod wszystkim podpisują.
Maciej Muskat
Czy ktoś zadał sobie pytanie w mieście lub regionie, co zrobić, żeby młodzi ludzie, którzy stąd wyjeżdżają, chcieli wrócić? Może to nie jest nierealne, ich powrót. Może jesteśmy w stanie do tego doprowadzić.
My patrząc w przyszłość dokonujemy ekstrapolacji naszej przeszłości. Historia Europy nie wygląda różowo. Co będzie jeśli dojdzie do najgorszego? Co wtedy jest w stanie zaoferować nasz region. Im jestem starszy, tym bardziej stawiam na myślenie długofalowe.
Szymon Surmacz
Odbieram Wolimierz jako miejsce szczególne, tolkienowskie Shire.
W regionie dostrzec można na każdym kroku resztki przemysłu. Wiele miejsc, które w tym momencie są ruiną. Może powinniśmy o tym pomyśleć podczas rozmowy o powrotach naszej młodzieży. Nie każdy chce być rolnikiem. Przemysł XXI wieku jest nieinwazyjny.
W Leśnej za ponad milion złotych wybudowaliśmy piękny stadion lekkoatletyczny. Organizujmy się w jakąś federację, inaczej walec komercji nas zmiażdży. Tylko tak możemy walczyć ze zjawiskami takimi jak poszukiwanie uranu. Nawet hippisi są w stanie nauczyć się biurokracji.
Głos z sali
Ludzie starzy nie potrafią się zorganizować. To spadek po czasach PRL'u.
Piotr Słowiński
Z jednej strony chcemy zachować krajobraz, z drugiej chcemy nowoczesności. To się nie pokrywa.
Szymon Surmacz
Brakuje mi mądrego gospodarowania na tym terenie. Samorządu, który służy a nie eksploatuje.
Maciej Muskat
Tożsamość nie jest stała, ona ewaluuje. Dla mnie ważne jest to, żeby różnorodność była filarem tej tożsamości. Do Kopańca albo Wolimierza zjeżdżają się ludzie z całego świata i zapładniają się intelektualnie.
Jacek Jaśko
Przepisy i samorząd blokują drobne inicjatywy. Najmniejszy wiejski jarmark jest opodatkowany.
Szymon Surmacz
Nasz samorząd stosuje się do zasady „inwestycja i zwrot z inwestycji”. Nie interesuje ich co się stanie dziesięć lat po inwestycji. Trzeba wprowadzić system wrażliwych menadżerów.
Głos z sali
Paliliśmy meblami bo były „niemieckie”. Teraz są „paździerzowe”. Nastąpiła zmiana. Młodzi czują się Europejczykami, ciągnie ich do wielkiego świata.
Szymon Surmacz
Potrzeba nam mądrej reindustrializacji. Mamy ludzi, którzy są w stanie myśleć nowocześnie. Sprowadźmy tu stu, pięciu z nich zostanie na stałe. Będzie jak w Wolimierzu z artystami. Przygotujmy strukturę.
Jacek Jaśko
Od wojny minęły już dziesięciolecia, dlaczego wciąż ludzie palą belkami ze swoich stodół?
Głos z sali
Po wojnie nie było wielkiego sentymentu do tego, co tu zastano. Ludzie, którzy tutaj trafiali na ogół sami zostali wypędzani i czuli się tutaj obco. Silne było poczucie tymczasowości i braku zakorzenienia.
Jacek Jaśko
Współcześnie ludzie nie obrażają się na rzeczywistość. My z racji generacji jesteśmy homo sovieticus.
Kazimierz Piotrowski
Mimo wszystko jestem optymistą. Młode pokolenie wcale nie jest takie złe. Zagrożeniem są tzw. „asertywni decydenci” we władzach, czyli ludzie, którzy się pod wszystkim podpisują.
Maciej Muskat
Czy ktoś zadał sobie pytanie w mieście lub regionie, co zrobić, żeby młodzi ludzie, którzy stąd wyjeżdżają, chcieli wrócić? Może to nie jest nierealne, ich powrót. Może jesteśmy w stanie do tego doprowadzić.
My patrząc w przyszłość dokonujemy ekstrapolacji naszej przeszłości. Historia Europy nie wygląda różowo. Co będzie jeśli dojdzie do najgorszego? Co wtedy jest w stanie zaoferować nasz region. Im jestem starszy, tym bardziej stawiam na myślenie długofalowe.
Szymon Surmacz
Odbieram Wolimierz jako miejsce szczególne, tolkienowskie Shire.
W regionie dostrzec można na każdym kroku resztki przemysłu. Wiele miejsc, które w tym momencie są ruiną. Może powinniśmy o tym pomyśleć podczas rozmowy o powrotach naszej młodzieży. Nie każdy chce być rolnikiem. Przemysł XXI wieku jest nieinwazyjny.
W Leśnej za ponad milion złotych wybudowaliśmy piękny stadion lekkoatletyczny. Organizujmy się w jakąś federację, inaczej walec komercji nas zmiażdży. Tylko tak możemy walczyć ze zjawiskami takimi jak poszukiwanie uranu. Nawet hippisi są w stanie nauczyć się biurokracji.
Głos z sali
Ludzie starzy nie potrafią się zorganizować. To spadek po czasach PRL'u.
Piotr Słowiński
Z jednej strony chcemy zachować krajobraz, z drugiej chcemy nowoczesności. To się nie pokrywa.
Szymon Surmacz
Brakuje mi mądrego gospodarowania na tym terenie. Samorządu, który służy a nie eksploatuje.
Maciej Muskat
Tożsamość nie jest stała, ona ewaluuje. Dla mnie ważne jest to, żeby różnorodność była filarem tej tożsamości. Do Kopańca albo Wolimierza zjeżdżają się ludzie z całego świata i zapładniają się intelektualnie.
Jacek Jaśko
Przepisy i samorząd blokują drobne inicjatywy. Najmniejszy wiejski jarmark jest opodatkowany.
Szymon Surmacz
Nasz samorząd stosuje się do zasady „inwestycja i zwrot z inwestycji”. Nie interesuje ich co się stanie dziesięć lat po inwestycji. Trzeba wprowadzić system wrażliwych menadżerów.
Głos z sali
Paliliśmy meblami bo były „niemieckie”. Teraz są „paździerzowe”. Nastąpiła zmiana. Młodzi czują się Europejczykami, ciągnie ich do wielkiego świata.
Szymon Surmacz
Potrzeba nam mądrej reindustrializacji. Mamy ludzi, którzy są w stanie myśleć nowocześnie. Sprowadźmy tu stu, pięciu z nich zostanie na stałe. Będzie jak w Wolimierzu z artystami. Przygotujmy strukturę.
czwartek, 19 listopada 2015
Kotlina Jeleniogórska – migracje ludzi oraz idei. Zapraszamy!
Zapraszamy na spotkanie ósme w ramach cyklu Konwersatorium Karkonoskie.
3 grudnia (czwartek) – godzina 18.00
BWA Jelenia Góra, ul. Długa 1
Udział wezmą:
Jacek Jaśko - fotograf, dziennikarz,
Maciej Muskat - pracuje dla Greenpeace w Polsce i na świecie,
Szymon Surmacz - społecznik, współtwórca pisma Nowy Obywatel.
Wprowadzenie do dyskusji i moderacja: Janusz Korzeń.
3 grudnia (czwartek) – godzina 18.00
BWA Jelenia Góra, ul. Długa 1
Udział wezmą:
Jacek Jaśko - fotograf, dziennikarz,
Maciej Muskat - pracuje dla Greenpeace w Polsce i na świecie,
Szymon Surmacz - społecznik, współtwórca pisma Nowy Obywatel.
Wprowadzenie do dyskusji i moderacja: Janusz Korzeń.
Szanowni Państwo!
Ostatnie tegoroczne spotkanie Konwersatorium Karkonoskiego poświęcamy tematowi „Kotlina Jeleniogórska - migracje ludzi oraz idei”. Zaprosiliśmy na nie panów Jacka Jaśko z Domu Spotkań w Kopańcu, Szymona Surmacza z Laboratorium Aktywności Społecznej w Wolimierzu i Macieja Muskata, działacza Greenpeace, który także osiadł w Górach Izerskich. Chcielibyśmy poprosić ich zarówno o refleksje na temat tego, na ile funkcjonuje nasz region jako miejsce o dużej sile przyciągania i ludzi, i idei, jak i tego, jak w ich ocenie wzbogaca się nasz region dzięki nowym jego obywatelom pod względem rozwoju kapitału społecznego, budowania społeczeństwa obywatelskiego, wzrostu potencjału intelektualnego i twórczego. Spodziewamy się na tym tle istotnych inspiracji dla rozmowy na główny temat spotkania i podzielenia się obserwacjami losów i dorobku wielu „spadochroniarzy”, jacy pojawili i jacy pojawiają się tu w ostatnich latach, a zwłaszcza tego, co wnieśli dla zaktywizowania naszego życia społeczno - kulturalnego.
Janusz Korzeń
Ostatnie tegoroczne spotkanie Konwersatorium Karkonoskiego poświęcamy tematowi „Kotlina Jeleniogórska - migracje ludzi oraz idei”. Zaprosiliśmy na nie panów Jacka Jaśko z Domu Spotkań w Kopańcu, Szymona Surmacza z Laboratorium Aktywności Społecznej w Wolimierzu i Macieja Muskata, działacza Greenpeace, który także osiadł w Górach Izerskich. Chcielibyśmy poprosić ich zarówno o refleksje na temat tego, na ile funkcjonuje nasz region jako miejsce o dużej sile przyciągania i ludzi, i idei, jak i tego, jak w ich ocenie wzbogaca się nasz region dzięki nowym jego obywatelom pod względem rozwoju kapitału społecznego, budowania społeczeństwa obywatelskiego, wzrostu potencjału intelektualnego i twórczego. Spodziewamy się na tym tle istotnych inspiracji dla rozmowy na główny temat spotkania i podzielenia się obserwacjami losów i dorobku wielu „spadochroniarzy”, jacy pojawili i jacy pojawiają się tu w ostatnich latach, a zwłaszcza tego, co wnieśli dla zaktywizowania naszego życia społeczno - kulturalnego.
Janusz Korzeń
Projekt realizowany ze środków finansowych Ośrodka Kultury i Sztuki
we Wrocławiu oraz Miasta Jelenia Góra, pod patronatem miesięcznika ODRA
oraz czasopisma Karkonosze.
środa, 18 listopada 2015
Lokalne inicjatywy społeczno - kulturalne.
Spotkanie z udziałem Stanisława Dziedzica, Andrzeja Marchowskiego i Marcina Sobaszka. Wprowadzenie do dyskusji i moderacja: Janusz Korzeń.
Głos z sali
Powstał ruch i moda na retro. Ludzie sami się organizują i wydają pieniądze na stroje. Dobre inicjatywy nie potrzebują wsparcia samorządu. Jestem przeciwnikiem instytucjonalizowania tych działań.
Janusz Korzeń
Brakuje nam umiejętności zrzeszania się i współdziałania. Każdy dba tylko o swój własny ogródek.
Głos z sali
Zapominamy o tym, że głównym inicjatorem i gospodarzem wszelkiego rodzaju inicjatyw jest miasto ze swoim zapleczem w postaci urzędu. Jelenia Góra stawia na młodzież i niestety nie jest miastem przyjaznym ludziom starszym i niepełnosprawnym. Większość budynków miejskich, teatr i urzędy, nie są dostępne dla ludzi starszych i niepełnosprawnych. Tokio w całości jest przystosowane i dostępne dla każdej grupy ludzi a zamieszkuje je 15 000 000 ludzi. Jelenia Góra jest zdominowana przez grupę ludzi „trudnych”, nie chciałbym określać ich tak mocno jak Bogusław Linda. To oni są widoczni na każdym kroku.
Głos z sali
Pan narzeka a przecież w Jeleniej Górze i w całej Polsce dzieje się coraz więcej. Nauczymy się godzić ze sobą i współdziałać, organizacje pozarządowe
Janina Hobgarska
W Jeleniej Górze przy drodze wyjazdowej na Legnicę stoi rzeźba, która niszczeje. Żałuję, że nie wystąpiłam z wnioskiem do budżetu obywatelskiego o ratowanie tego dzieła. Podobnie jest z mozaiką w Kowarach. Ratujmy nasze dzieła sztuki.
Stanisław Dziedzic
W mieście są ludzie odpowiedzialni za ratowanie takich dzieł. Nie trzeba na to budżetu obywatelskiego.
Głos z sali
Wprowadźmy w mieście kartę seniora. Seniorom też się coś należy.
Jacek Jakubiec
O seniorów musi zadbać młodzież, nie kto inny. Inwestycje w młodzież to jednocześnie inwestycja w seniorów.
Potrzeba nam forum do poważnej dyskusji.
Marcin Sobaszek Prezes Fundacji Obrazy bez Granic
Wspieranie organizacji pozarządowych ich promowanie oraz współpraca jest niewątpliwie istotnym elementem rozwoju społeczności lokalnej. Organizacje społeczne w swym oddolnym podejściu do działań oraz lokalnym zakorzenieniu w środowisku są w moim przekonaniu najlepszym realizatorem zadań wynikających z potrzeb określonych grup społecznych. Działanie na rzecz potrzebujących (seniorów, młodzieży, kobiet, niepełnosprawnych, uchodźców, itd..) powoduje, że przedstawiciele organizacji są specjalistami w wymienionych tematach. Równie ważny jest fakt, że organizacje tworzą osoby bardzo często związane z tym środowiskiem lub z niego wywodzące się. Powoduje to realny związek z tematem i zaangażowanie na poziomie emocjonalnym.
Stowarzyszenia, Fundacje, Towarzystwa, Kluby i inne podmioty z sektora ekonomii społecznej przy odpowiednim wsparciu są w stanie zagwarantować wysoką jakość realizowanych zadań. W ich działalności nie ma godziny 16.00 jako zakończenia pracy, nie ma również „zakresu obowiązków”. Jest natomiast wizja celu jaki chcą zrealizować, rezultatu jaki chcą osiągnąć, wartości jakie chcą przekazać. Wokół organizacji gromadzą się osoby, które biorą udział w wydarzeniach dlatego, że widzą sens takiego działania oraz mają poczucie misji. Dlatego pewien jestem, że organizacje pozarządowe są w stanie realizować wiele zadań z obszaru szeroko rozumianego życia społecznego, skuteczniej, taniej i z większym zaangażowaniem.
Wspieranie młodzieży jest dla mnie szczególnie ważnym elementem budowania społeczeństwa obywatelskiego. Bez młodzieży nie będzie rozwoju, nie będzie świeżości i wizji przyszłości. Dlatego trzeba wspierać młodzież. Słuchać jej, rozmawiać z nią i czasami służyć pomocą i radą. Ale wsparcie młodzieży musi być mądre, musi być trafione. Żyjemy w czasach w których metody aktywizacji sprzed 30-40 lat nie sprawdzają się. W pędzącym świecie naszpikowanym różnorodnymi bodźcami nie da się przyciągnąć uwagi młodych pierwszą z brzegu ofertą. Trzeba ich przekonać do siebie i spowodować realne zainteresowanie. To staramy się realizować jako Centrum M.A.K. W prowadzonej przez nas placówce nie ma z góry ustalonego planu działania. On się tworzy na bieżąco w zależności od potrzeb młodych ludzi. I uważamy że zaufanie młodym i oddanie w ich ręce możliwości działania sprawdza się w 100%
Stowarzyszenia, Fundacje, Towarzystwa, Kluby i inne podmioty z sektora ekonomii społecznej przy odpowiednim wsparciu są w stanie zagwarantować wysoką jakość realizowanych zadań. W ich działalności nie ma godziny 16.00 jako zakończenia pracy, nie ma również „zakresu obowiązków”. Jest natomiast wizja celu jaki chcą zrealizować, rezultatu jaki chcą osiągnąć, wartości jakie chcą przekazać. Wokół organizacji gromadzą się osoby, które biorą udział w wydarzeniach dlatego, że widzą sens takiego działania oraz mają poczucie misji. Dlatego pewien jestem, że organizacje pozarządowe są w stanie realizować wiele zadań z obszaru szeroko rozumianego życia społecznego, skuteczniej, taniej i z większym zaangażowaniem.
Wspieranie młodzieży jest dla mnie szczególnie ważnym elementem budowania społeczeństwa obywatelskiego. Bez młodzieży nie będzie rozwoju, nie będzie świeżości i wizji przyszłości. Dlatego trzeba wspierać młodzież. Słuchać jej, rozmawiać z nią i czasami służyć pomocą i radą. Ale wsparcie młodzieży musi być mądre, musi być trafione. Żyjemy w czasach w których metody aktywizacji sprzed 30-40 lat nie sprawdzają się. W pędzącym świecie naszpikowanym różnorodnymi bodźcami nie da się przyciągnąć uwagi młodych pierwszą z brzegu ofertą. Trzeba ich przekonać do siebie i spowodować realne zainteresowanie. To staramy się realizować jako Centrum M.A.K. W prowadzonej przez nas placówce nie ma z góry ustalonego planu działania. On się tworzy na bieżąco w zależności od potrzeb młodych ludzi. I uważamy że zaufanie młodym i oddanie w ich ręce możliwości działania sprawdza się w 100%
Relacja z dyskusji.
Stanisław Dziedzic
Budżet obywatelski jest ważny, ponieważ wiele spraw jest nie do załatwienia inną drogą.
Głos z sali
Karkonoski Sejmik Osób Niepełnosprawnych dba o osoby wymagającej pomocy nie tylko w zakresie kultury i rozrywki. Wspomagamy seniorów w dostępie do usług medycznych, uczymy ich obsługi komputerów itp.
Budżet obywatelski jest ważny, ponieważ wiele spraw jest nie do załatwienia inną drogą.
Głos z sali
Karkonoski Sejmik Osób Niepełnosprawnych dba o osoby wymagającej pomocy nie tylko w zakresie kultury i rozrywki. Wspomagamy seniorów w dostępie do usług medycznych, uczymy ich obsługi komputerów itp.
Głos z sali
Powstał ruch i moda na retro. Ludzie sami się organizują i wydają pieniądze na stroje. Dobre inicjatywy nie potrzebują wsparcia samorządu. Jestem przeciwnikiem instytucjonalizowania tych działań.
Janusz Korzeń
Brakuje nam umiejętności zrzeszania się i współdziałania. Każdy dba tylko o swój własny ogródek.
Głos z sali
Zapominamy o tym, że głównym inicjatorem i gospodarzem wszelkiego rodzaju inicjatyw jest miasto ze swoim zapleczem w postaci urzędu. Jelenia Góra stawia na młodzież i niestety nie jest miastem przyjaznym ludziom starszym i niepełnosprawnym. Większość budynków miejskich, teatr i urzędy, nie są dostępne dla ludzi starszych i niepełnosprawnych. Tokio w całości jest przystosowane i dostępne dla każdej grupy ludzi a zamieszkuje je 15 000 000 ludzi. Jelenia Góra jest zdominowana przez grupę ludzi „trudnych”, nie chciałbym określać ich tak mocno jak Bogusław Linda. To oni są widoczni na każdym kroku.
Głos z sali
Pan narzeka a przecież w Jeleniej Górze i w całej Polsce dzieje się coraz więcej. Nauczymy się godzić ze sobą i współdziałać, organizacje pozarządowe
Janina Hobgarska
W Jeleniej Górze przy drodze wyjazdowej na Legnicę stoi rzeźba, która niszczeje. Żałuję, że nie wystąpiłam z wnioskiem do budżetu obywatelskiego o ratowanie tego dzieła. Podobnie jest z mozaiką w Kowarach. Ratujmy nasze dzieła sztuki.
Stanisław Dziedzic
W mieście są ludzie odpowiedzialni za ratowanie takich dzieł. Nie trzeba na to budżetu obywatelskiego.
Głos z sali
Wprowadźmy w mieście kartę seniora. Seniorom też się coś należy.
Jacek Jakubiec
O seniorów musi zadbać młodzież, nie kto inny. Inwestycje w młodzież to jednocześnie inwestycja w seniorów.
Potrzeba nam forum do poważnej dyskusji.
Na Konwersatorium pojawili się przedstawiciele stowarzyszenia
Awantura z Gryfowa Śląskiego. To lokalna organizacja, która od ponad 7 lat w swoim
mieście organizuje koncerty, akcje proekologiczne, wystawy i
warsztaty. Prezes Mariusz Dragan stwierdził, że organizacja ta
prowadzi działania w sposób znacząco odbiegający od powszechnych
standardów NGO. Koncentruje się na realizacji zadań, ma niestety problemy w sferze pisania projektów i pozyskiwania grantów.
Działanie Awantury oparte jest o wolontariat, średnio angażuje się po 12 osób,
poświęcając swój czas wolny. Wszyscy mają poczucie misji, organizują
rocznie po kilka koncertów, aktywnie uczestniczą w
poprawianiu estetyki swojej gminy, organizując akcje sprzątania
świata lub nasadzeń drzew. Roczny budżet Awantury to kilka tysięcy złotych.
Więcej o organizacji można znaleźć na www.facebook.com/awantura
Jak stwierdził prezes Dragan: Gdyby organizacja działała w Jeleniej Górze, w zasadzie mogłaby się
rozwiązać i względem wcześniej wypowiedzi Marcina Sobaszka
prowadzić swoje działania np. jako cześć M.A.K.`u. W małych
miejscowościach nie jest to jednak takie proste. Często brakuje
ludzi z doświadczeniem w pisaniu projektów i wybicie się ponad
poziom dotacji z budżetu gminy, czy powiatu stanowi nie lada
wyzwanie dla społeczników. Tym bardziej, że na co dzień żaden z
członków stowarzyszenia nie jest zatrudniony w organizacji, każdy
ma normalną pracę lub uczęszcza do szkoły. Zajęcia w obrębie
stowarzyszenia Awantura stanowią swoiste hobby, które przy okazji
zapewniania satysfakcji wolontariuszom Awantury wpływa również na
ilość wydarzeń kulturalnych i innych działań na terenie powiatu
lwóweckiego.
piątek, 30 października 2015
Lokalne inicjatywy społeczno - kulturalne. Zapraszamy!
Zapraszamy na spotkanie siódme w ramach cyklu Konwersatorium Karkonoskie.
18 listopada (środa) – godzina 18.00
BWA Jelenia Góra, ul. Długa 1
Projekt realizowany ze środków finansowych Ośrodka Kultury i Sztuki we Wrocławiu oraz Miasta Jelenia Góra, pod patronatem miesięcznika ODRA oraz czasopisma Karkonosze.
18 listopada (środa) – godzina 18.00
BWA Jelenia Góra, ul. Długa 1
Udział wezmą: Stanisław Dziedzic (Przewodniczący Oddziału Rejonowego Polskiego
Związku Rencistów, Emerytów i Inwalidów, Radny Rady Miejskiej
Jeleniej Góry), Marcin Sobaszek (Fundacja Obrazy bez Granic, Centrum
Aktywności Młodzieży M.A.K.), Andrzej Marchowski (Naczelnik Wydziału Dialogu i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Jelenia Góra).
Wprowadzenie do dyskusji i moderacja: Janusz Korzeń.
Nasze, siódme już spotkanie w ramach Konwersatorium Karkonoskiego będzie poświęcone omówieniu lokalnych inicjatyw społeczno-kulturalnych, jakie uruchomione zostały w ostatnim czasie i jakie się planuje w Jeleniej Górze i w jej okolicach. Te ostatnie zwłaszcza mogą być interesujące dla uczestników naszych spotkań, bo zwykle w trakcie ich wymyślania i przygotowywania niewiele informacji może być udostępniane i najczęściej wiedzą o nich tylko zainteresowane środowiska. Chcielibyśmy porozmawiać także o formułach tych inicjatyw, kręgu ich odbiorców i o tym, na ile i w jakim stopniu mogą one wpływać na rozwój naszego życia i społecznego, i kulturalnego z perspektyw seniorów, młodzieży i administracji samorządowej. Chcielibyśmy także podyskutować o tym, jakich może propozycji programowych i projektów nam brakuje, prosząc o wprowadzenie do dyskusji Panów Stanisława Dziedzica (Przewodniczącego Oddziału Rejonowego Polskiego Związku Rencistów, Emerytów i Inwalidów oraz Radnego Rady Miejskiej Jeleniej Góry), Marcina Sobaszka (z Fundacji Obrazy bez Granic i Centrum Aktywności Młodzieży M.A.K.) oraz Andrzeja Marchowskiego (Naczelnika Wydziału Dialogu i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Jelenia Góra). Zapraszamy serdecznie wszystkich zainteresowanych podjętą na naszym spotkaniu tematyką.
Janusz Korzeń
Projekt realizowany ze środków finansowych Ośrodka Kultury i Sztuki we Wrocławiu oraz Miasta Jelenia Góra, pod patronatem miesięcznika ODRA oraz czasopisma Karkonosze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)